Jak się ma hejt na LGBT do muzeum Adolfa H.?

Zacznę od dwóch porzekadeł: „W tym szaleństwie jest metoda” oraz „nieważne jak o tobie mówią, ważne, aby nie przekręcili nazwiska”. Jaki to ma związek z moim dzisiejszym artykułem? Stawiam tezę i szukam odpowiedzi na pytanie „czy hejt na LGBT+” jest paradoksalnie sposobem na szerzenie tolerancji i świadomości społeczeństwa w temacie osób z pod tęczowego parasola.

Nie ulega wątpliwości, że temat zwanej nikczemnie „ideologii LGBT” nie wziął się znikąd. Mało tego, ośmielę się powiedzieć, że skala zjawiska nietolerancji i ohydnej pseudo debaty medialnej jest naszym krajowym lokalnym problemem. Próżno go szukać w podobnym zakresie w innych wysoko rozwiniętych krajach. W równoległych społecznościach innych krajów po obu półkulach nie ma tak drastycznego przyrostu skrajnych emocji w stosunku do LGBT jak w naszym polskim narodzie. Za chwilę przedstawię na to dowody w postaci adekwatnych wykresów, jednak najpierw pozostanę jeszcze chwilę przy teorii.

Osoby z grupy LGBT+ nie są nową partią polityczną, nie są ideologią, nie są religią ani sektą, nie pojawili się wczoraj jak samochody elektryczne czy drony z kamerami do selfie. Osoby kochające innych bez względu na płeć oraz osoby transpłciowe istniały od czasów, gdy tylko człowiek rozpoczął swoją wędrówkę po tej planecie. W różnych okresach historycznych i różnych szerokościach geograficznych podejście społeczeństwa do osób LGBT+ było różne, od nieprzychylnych po przecudnie sprzyjające. Mamy więc po jednej stronie skrajną nienawiść, której ślady widzimy w pismach jak Biblia, gdzie np. homoseksualne związki należało srogo karać po gloryfikujące podejście np. w starożytnym Rzymie czy Grecji. Zupełnie ciekawe podejście do osób transpłciowych można odszukać np. w wielkich religiach wschodu, gdzie osoby transpłciowe czy interpłciowe były (i są) uważane za wcielenia i awatary bogów. Jakby nie patrzyć, osoby z tych mniejszości zawsze były i zawsze będą mniejszością, której odsetek w stosunku to całości danej nacji jest mniej więcej porównywalny w różnych krajach i epokach. Różnice w liczbach oczywiście mogą się wahać w dużej mierze wprost proporcjonalnie do poziomu akceptacji danego społeczeństwa, gdyż jak łatwo oznaczyć inną liczbę pozyskamy od zdeklarowanych i „wyoutowanych” osób w tolerancyjnym otoczeniu, a inną liczbę będą przedstawiać grupy, gdzie jest spore zagrożenie bezpieczeństwa dla osób o odmiennej tożsamości.

Czy mam być eksponatem w muzeum?

Pojawia się więc pytanie po co walczyć z takimi osobami? To jest niesamowicie naiwne ze strony nienawistnych ludzi i przypomina starania nazistów, którzy planowali zmazać z kart historii różne narodowości jak Żydów czy Cyganów. Ta naiwność każe im wierzyć, że jeśli zabronią prawnie i odgórnie związków homoseksualnych, jeśli odetną społeczeństwo czy nawet świat od edukacji seksualnej (w tym tej zawierającej podstawy wiedzy o tożsamości i płci), to sprawią, że w kolejnych pokoleniach problem sam zniknie bezpowrotnie. Tą szaloną i kuriozalną naiwność można porównać do starań by przestały się rodzić osoby z blond włosami. Każde dziecko wie, że ludzie się rodzą i nie ma etycznej i technicznej możliwości wpływu na cechy narodzonego człowieka, tak więc nie ma szans na zatrzymanie narodzin określonej grupy ludzi. Tylko niesławny nazistowski doktor Mengele i jego pobratyńcy szukali medycznych sposobów na techniczne regulowanie narodzin na globalną skalę, wykorzystując całą eugenikę i nieludzkie eksperymenty. Ale nazwisko Mengele słyszało wiele osób, natomiast niewielu z nas zna socjologiczne zapędy niedoszłej „wielkiej” III Rzeszy. W planach była okrutna manipulacja historią świata. W przygotowaniu były już plany wybudowania wielkiego muzeum Adolfa w Berlinie – czy raczej Germanii stolicy całego świata, w którym miały być „udokumentowane” osiągnięcia „bohaterskiej rasy panów”. W tym celu w przeogromnym gmachu budynku miały znaleźć się eksponaty wykonane z zatopionych w formalinie lub spreparowanych ludzkich szkieletów, przedstawiających ludzi z tzw rasy „podludzi”.

W tym celu na selekcjach w niemieckich obozach koncentracyjnych w całej Europie wybierano osoby o nietypowej budowie ciała. Osoby takie jak bliźnięta syjamskie, osoby z karłowatością, osoby z zdeformowanymi częściami ciała były odsuwane na bok, odprowadzane do osobnego sektora, a następnie po zamordowaniu przerabiane na preparaty i odsyłane do Berlina, aby później być atrakcją turystyczną, z tabliczką pod spodem „tak wyglądał kiedyś Żyd, Cygan, Polak, gej itd.”. Nazizm w swojej doktrynie i ideologii sprowadzał się do twierdzenia, że świat należy „oczyścić” z ludzi „wadliwych”, chorych, nieczystych, dla samego dobra tych pomordowanych. W chorej wizji przyszłości piękny aryjski mężczyzna zaprowadza swojego pięknego syna do takiego muzeum i mówi mu – spójrz synu, dzięki naszym bohaterskim patriotom, żołnierzom sprawiliśmy, że świat jest prawy i piękny, a tych biednych ludzi uwolniliśmy od ich okropnego losu, życia w takiej rasie, która kiedyś żyła ale już jej nie ma. Zniszczyliśmy ich i wszelką pamięć po nich i nikt już więcej się taki nie urodzi.

Auschwitz nie spadło nagle z nieba

Dlaczego nagle taki temat w nawiązaniu do ataku na LGBT? Wielokrotnie, gdy pisałam o obozach koncentracyjnych spotykałam się z krytyką, nie mówiąc że z hejtem, że jakim prawem odważam się łączyć np. gejów z więźniami w obozach koncentracyjnych. Dlatego że ja nic nie łącze na siłę, ja po prostu wspominał najprawdziwszą i najokrutniejszą histerię, bo tak życzyli by sobie pomordowani i tak nadal sobie życzą jeszcze żywi! Przesłaniem tych nieżyjących oraz tych ocalałych jest najczęściej prośba by TO się już nigdy nie powtórzyło, dlatego zawsze będę wrażliwa na krzywdę i zawsze będę reagować gdy wykryję podobne mechanizmy które doprowadziły do tak straszliwych kart historii ludzkości.

W obozach koncentracyjnych pierwszymi osadzonymi byli więźniowie polityczni, osoby niewygodne ówczesnemu rządowi, następnie osoby skazywane za „przestępstwo homoseksualizmu”, a dopiero później ludzie w łapanek czy jeńcy wojenni.

Różowy trójkąt to oznaczenie stosowane w obozach koncentracyjnych, noszone na pasiakach więźniów skazanych za homoseksualizm. “Trójkąty miały następujące kolory: żółty dla Żydów, czarny dla aspołecznych, czerwony dla politycznych, fioletowy dla świadków Jehowy, zielony dla kryminalistów, brązowy dla Cyganów” – wyjaśniał Kohout. I dodawał: “Różowe trójkąty były większe od pozostałych o dwa do trzech centymetrów – chodziło o to, by można było rozpoznać nas z daleka jako pedałów”. 

“Mężczyźni z różowym trójkątem” Heinz Heger

Ale dziś nie o tym, dziś o tym, że naiwnością wszechczasów jest nadzieja wykreślenia kogoś z kart historii świata. Przypomnę, że ktoś próbował to zrobić z Polakami i na 100 lat nasz kraj zniknął z map świata, ktoś próbował to zrobić z Żydami, a teraz ktoś i to nie jeden ktoś próbuje to zrobić z gejami, lesbijkami czy osobami transpłciowym. To się nikomu nigdy nie udało i nie uda, bo nawet jeśli wymordowaliby całą światową populację osób LGBT to i tak w następnym pokoleniu się odrodzą! Byliśmy, jesteśmy i będziemy! Jesteśmy częścią Was, jesteście częścią nas, jesteśmy Polakami, jesteśmy Żydami, jesteśmy biali, ciemnoskórzy, jesteśmy katolikami, jesteśmy ateistami, jesteśmy muzułmanami, jesteśmy w każdej religii świata, w każdym narodzie, w każdej epoce, w każdym plemieniu i każdym kraju, jesteśmy okropnie biedni i obrzydliwie bogaci, jesteśmy pełni miłości i samotni, w depresji i w euforii.

Dlaczego więc mój kochany kraj chce zrobić ze mną lub moimi następcami w kolejnych pokoleniach dokładnie to samo co chciała zrobić filozofia nazizmu, czyli wymazać z sfery publicznej, a następnie odciąć od informacji o nas by finalnie wykreślić nas całkowicie z społeczeństwa i kart historii? Czy przesadzam, czy zapędziłam się za daleko w swoich rozważaniach? Może, podobno mam taką osobowość, skąd to wiem? A no z tego że zostałam przymuszona sądownie do zrobienia licznych testów psychologicznych, za które musiałam zapłacić tyle co średnia krajowa pensja, a to tylko dlatego by udowodnić że jestem kobietą, a nie reinkarnacją Napoleona czy Joanny D’arc, ale to temat na inny felieton.

Klocek po klocku, aż wytępią wszystkich?

Mam jednak podstawy twierdzić że nie przesadzam, przyjrzyjmy się dlaczego. Państwo pod dyktando lobby nie kościoła, lecz lobby hierarchów kościelnych (to ważna różnica) oraz innych osób o nazistowskich marzeniach pragnie wyniszczyć osoby LGBT+, stosując przy tym przeróżne metody. Po pierwsze w myśl zasady, że łatwiej niszczyć małe zanim stanie się duże, atakuje miejsca, gdzie trzeba zadbać o tzw. bezpieczeństwo młodego pokolenia. Jak wiadomo dorosłego trudno przekonać by przestał być homo- lub trans- to sobie ubzdurali, że pozbędą się problemu odcinając dzieci od wszelakiej wiedzy na temat płci, rozwoju seksualnego, edukacji seksualnej i finalnie wiedzy o transpłciowości czy homoseksualizmie. Tak odcięte od informacji dziecko ma przynajmniej do dorosłości dość w mydlanej kolorowej (nie mówiąc tęczowej) bańce, z dala od prawdy o świecie i co gorsze prawdy od siebie samego. W szaleństwie tej iluzji jest to, że teoria ta zabawnie i ułomnie zakłada, że nastolatek nigdy nie odkryje swoje tożsamości płciowej czy seksualnej, a więc nigdy nie zapragnie korekty płci, czy też nie zazna pociągu do osób tej samej płci. Trochę to przypomina zabawę w chowanego, jeśli ja zasłonię oczy i nie widzę innych, to inni na pewno nie widzą mnie. Każdy kto w życiu choć raz poczuł zauroczenie, zakochanie czy miłość dobrze wie, że nikt mu nigdy nie musiał wyjaśniać kogo ma kochać i jak ten obiekt westchnień powinien wyglądać. Każdy kto czuje się kobietą czy mężczyzną nie musiał mieć kursu, na którym się dowie kim jest naprawdę. To jakim cudem, bez edukacji kogo mamy kochać i kim jesteśmy wiemy, że pociągają nas kobiety lub mężczyźni a nasza płeć to taka lub inna? Bo to się po prostu wie, czuje. Mnie nikt nie poinformował czym jest transseksualizm, kim są osoby transpłciowe, a jednak jako dziecko sama miałam potrzebę zachowywać się jak dziewczynka. Dopiero wiele lat później poznałam definicję, charakterystykę transpłciowości a przede wszystkim drogę do bycia szczęśliwym człowiekiem, żyjącym w zgodzie ze sobą, czyli poznałam ścieżkę procesu tranzycji. Tak samo z osobami jak geje czy lesbijki, nikt im nie tłumaczył i uczył kto ma im się podobać, po prostu pewnego dnia w ich oczach pojawia się wspaniały obiekt do zakochania i tak odkrywają kto jest odbiorcą ich uczuć. Odcięcie od wiedzy zupełnie nie jest panaceum na zniszczenie transpłciowości czy homoseksualności. Skąd więc ta okrutna tendencja? Może zanim poszukamy odpowiedzi na to pytanie, to rzucę światło na coś odwrotnego – mianowicie co sprawi takie działanie. Gdy odcinamy młode osoby od ewidentnie potrzebnej i niezbędnej wiedzy o sobie i życiu, to w dużej mierze skazujemy je na okrutny los, na los którego ścieżki prowadzą do depresji, a ta często prowadzi do samobójstwa. Nie chcę tu podnosić kwestii samobójstw, bo to temat dość oczywistej korelacji, która jest wprost naukowo udowodniona, natomiast wymienię jeszcze inne następstwa. Polska jest na haniebnym drugim miejscu w Europie pod względem liczby samobójstw wśród dzieci…

Gdy osoba oszukana przez system co do swojej orientacji czy tożsamości płciowej wejdzie w dorosłe życie, jest duża szansa, że zupełnie niechcący i nieświadomie zniszczy życie sobie i swoim bliskim, przykładowo zakładając wbrew swojej naturze rodzinę na siłę, by się usilnie wpasować w normę. To się musi skończyć rozwodem lub inną katastrofą, bo od początku było zbudowane na nieszczęściu osoby LGBT+.

Co lepsze – dezinformacja czy propaganda?

Kolejny etap terroru w stosunku do osób LGBT to dezinformacja oraz propaganda. W tym celu blokuje się dostęp do informacji rozwoju grup LGBT. Mamy przecież słynny przypadek drukarza, który odmówił wydrukowania grafik organizacji wspierających mniejszości. Kolejny bastion do zdobycia to media. Media krajowe zostały podporządkowane pod nadzór partii i skutecznie dbają o klarowny nienawistny przekaz propagandy, jednocześnie blokując informacje korzystne dla LGBT czy jakąkolwiek pozytywną prawdę, mogącą zachwiać ich fikcję.

Paragraf 175. “Mężczyzna, który współżyje bądź dąży do współżycia z innym mężczyzną, podlega karze więzienia” 

W machinie wojennej rzemiosła medialno prasowego wykorzystano wszystkie socjotechniki, wypracowane przez lata i podpatrzone przy innych kampaniach dezinformacji. Czerpiąc wiedzę z suto zastawionego stołu doświadczenia komunistycznej dyktatury etatowi pracownicy produkują tysiące postów, komentarzy, felietonów, reportaży które same siebie adorują i zapętlają w ułudzie. Jako grafik, osoba znająca nieco sztukę filmową widzę te zabiegi i triki, które na nieświadome masy widzów działają zadziwiająco skutecznie. Gdy tylko widzę w telewizji reportaż o rzekomej ideologii LGBT muzyka natychmiast jest dopasowana do grozy zjawiska, powodując u nieświadomego widza niepokój w brzuchu, glichowe efekty przejść klipów filmowych dają iluzję obłędu i szaleństwa, wybrane fragmenty pokazują najbardziej fetyszowe fragmenty ubioru, szalenie dobrane kadry eksponują rzekome wyuzadanie i dewiacje. Osoby transpłciowe prawie każdorazowo obrazowane są czy to zdjęciami czy klipami zupełnie niezwiązanych z tematem drag queen, lub nawet tancerzy z weneckiego festiwalu, geje to obowiązkowo bywalcy niemieckich parad równości, odziani jedynie w skórzane stringi i lateksowe maski, a lesbijki muszą mieć kabaretki pończochy i kolorowe, prowokacyjne stroje.

“Fachowiec” prawdę Ci powie

Obowiązkowym dodatkiem są również wstawki z wywiadów z tzw „fachowcami”, którzy tym co nie bardzo sami zrozumieli co widzieli, muszą przełożyć to na język dostępny, czyli wprost powiedzieć im co mają myśleć. Zwykle jest to ten sam zestaw „fachowców”, którzy są redaktorami zaprzyjaźnionych gazet czy stacji radiowych, wchodzących w skład jednego nieformalnego konsorcjum lub grupy kapitałowej. Ewentualnie gościnnie udzieli się głosu zhańbionej nienawiścią i nietolerancją zgasłej gwieździe lub wyrzuconemu z uczelni za głoszenie nienaukowych bzdur profesorowi.

Następnie taka salwa klipów pocięta w iście psychodeliczny sposób kończy się retorycznym pytaniem czy „chcecie państwo aby takie coś uczyło państwa malutkie dzieci?”, a następnie dla podbicia efektu i kontrastu przekazu, następny materiał zaczyna się przyjemną dla ucha melodią Vivaldiego i relacją z przemiłej rodzinnej pielgrzymki wiernych.

Więźniowie obozu koncentracyjnego Sachsenhausen skazani na podstawie paragrafu 175. Na pasiakach mają naszyte duże różowe trójkąty / Źródło: Wikimedia Commons

Strefa (nie)wolna od polityki

Kolejny krok to kontrola na szczeblu rządowym. W tym celu blokuje się ustawy jak ta „O ustaleniu Płci”, ustawę o związkach partnerskich, czy wprowadzając haniebne strefy wolne od LGBT. Krokiem zbliżającym nas niebezpiecznie do III Rzeszy jest założenie stref wolnych od LGBT, które to ma zabraniać wydawaniu zleceń dla placówek budżetowych podmiotom z pod tęczowej symboliki, a co jeszcze gorsze zabraniać wszelkich akcji społeczno kulturalnych w przestrzeni publicznej. Czyli jeśli taka ustawa miała by faktycznie działać zgodnie z założeniami ich twórców to jako aktywistka LGBT miałabym zakazane: zorganizowanie dobrowolnej otwartej prelekcji w Sali szkolonej, czy Sali gmachu rady miasta lub gminnej świetlicy, nawet za swoje pieniądze, zakaz zorganizowania marszu równości na terenie takiego miejsca, zakaz plakatowania grafikami szerzącymi informacje o np. tolerancji czy nawet sprzedaż książek traktujących o np. korekcie płci. Czy naprawdę nie widać nadal tego co widzieli ludzie w latach 30 – 40 tamtego wieku?

Pozamykać czy od razu rozstrzelać?

Stąd już zupełnie niedaleko do kroku ostatecznego, czyli penalizacji homoseksualności czy transpłciowości. Wystarczy tylko ubrać to w dowolny numerek i dopisać do kodeksu prawa karnego. Taki paragraf istniał w III Rzeszy i był podstawą do skazania wielu ludzi, taki paragraf istnieje nadal w wielu krajach rozwijających się oraz jego odpowiednik jest egzekwowany w prawie Shariatu w np. Arabii Saudyjskiej. Tylko osoba naiwnie optymistyczna może być pewna, że jesteśmy w Polsce wolni od tego typu zagrożeń. Losy świata pokazują, że dyktatura nie cofnie się przed żadnym zapisem prawnym, a daleko nie szukać, jeszcze niedawno w naszym kraju na śmierć skazano wielu bohaterów Armii Krajowej, walczących z nazistami, a zamienionych przez system wrogów narodu. Kto stanie w naszej obronie, gdy ktoś postanowi to wpisać w kodeks? Sędziom się nie udało ochronić swojej ustawy kagańcowej, a kto stanie za gejami, lesbijkami i osobami transpłciowymi?

Czy to wszystkie kroki? Ale wcale niekoniecznie, „zło” trzeba niszczyć w zalążku, dlatego już teraz w niektórych szkołach wprowadza się zakazy akcji w stylu „Tęczowy Piątek”, ale nie tylko, próbuje się wprowadzić zakaz noszenia przez uczniów np. kolorowych włosów, biżuterii u chłopców, czy nawet kolorowych zestawień ciuchów, jak to miało miejsce ostatnio w II LO w Rzeszowie. Już o kuriozalnym żądaniu przemalowania tęczowych filarów przy wejściu do przedszkola na jednolity kolor – bo dzieciom ideologia już epatowała od wejścia do budynku.

A jak to wygląda na faktach? Poniżej jako pierwsza udostępniam wykresy z narzędzia analitycznego „google trends”. Jest to strona na której autor najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej umożliwia prześledzenie skali zainteresowania daną frazą. Słowa można porównywać ze sobą, przeglądać w skali różnych czasookresów.

Na początek przedstawiam pierwszy wykres –

Obraz zawierający zrzut ekranu

Opis wygenerowany automatycznie

Jest to demonstracja przebiegu zainteresowania wpisywaniem haseł LGBT (żółty wykres), transseksualizm (niebieski) i homoseksualizm (czerwony). Wykres wygenerowano za okres ostatnich pięciu lat, na obszarze Polski.

Jakie wnioski płyną z wykresów? Nie trzeba mieć ukończonej matematyki wyższej by zauważyć nagły i zupełnie nienaturalny wzrost zapytań w obszarze frazy LGBT. Czym jeste spowodowany ten wzrost? Polityką nienawiści, przejęciem mediów przez pewne grupy, ale kryje się za nim ukryty cel i metoda, o której za chwilkę, tymczasem jaka jest prawda? Osoby LGBT zawsze stanowiły pewien % populacji i nigdy nie uaktywniały się na tak medialną skalę by to było aż tak widoczne globalnie w np. google. Co szukają osoby LGBT w przeglądarce? Szukają wsparcia, szukają swoich społeczności do wymiany doświadczeń, dzielenia się wrażeniami, wiedzą, a także po prostu szukają jak wielu z nas miłości, by wspólnie się z kimś zestarzeć. Osoby transpłciowe szukają sposobów terapii i korekty płci, lub porównują usługi psychologów lub lekarzy. Dlaczego więc taki skok? On jest zupełnie nieadekwatny do stałych i równomiernie rozłożonych w czasie potrzeb samej grupy osób LGBT. Jest to celowo rozdmuchane do rangi kataklizmu narodowego terrorystyczne wręcz działanie pewnych grup osób.

Spójrzmy na kolejny, jeszcze bardziej ciekawy wykres

Obraz zawierający zrzut ekranu

Opis wygenerowany automatycznie

Tym razem obrazuje on zainteresowanie tylko dwiema frazami transseksualizm i homoseksualizm. Celowo wyłączyłam LGBT by nie przysłaniało skali, tak więc wykres jest rozciągnięty w jednostce od 0-100. Niesamowicie ciekawe jest to co wydaje się wręcz niemożliwe – mianowicie zarówno trans i homoseksualizm jako fraza i zagadnienie zaliczyło ogromny spadek zainteresowania wyszukiwań. Czym to jest spowodowane? Prawdopodobnie rozwojem technologii internetowej i spora grupa osób wyszła już z przysłowiowej szafy, zaczęła się integrować w realnym życiu, śmielej patrzy w przyszłość, nie uznaje się za odludka i samo słowo jako takie przestało być tajemnicą i tabu. Tak więc media paradoksalnie rozdmuchały coś co było w zupełnym zanikaniu.

I aby nie być gołosłowna i aby mi nikt nie zarzucił manipulacji wynikami – poniżej jeszcze raz te 3 frazy w pełnym zakresie od 2004 roku.

Obraz zawierający zrzut ekranu

Opis wygenerowany automatycznie

Skąd więc takie zainteresowanie i ten fałszywy i wyimaginowany bum? Jest to efekt polityki nienawiści, polityki straszenia. Frazę LGBT nagle zaczęli wpisywać „zwykli” domownicy, bo obejrzeniu wiadomości. „Czyli hej żono sprawdź mnie tam w internetach co to te LPG.”

Reasumując, na początku postawiłam pytanie czy hejt jest metodą na szerzenie świadomości o tolerancji, tak więc mogę odpowiedzieć, że jednak tak. Bez względu na społeczne nastroje, trzeba przyznać, że zmasowane ataki na osoby LGBT przyczyniły się do pracy na ich korzyść. Wymierne skutki tego dopiero zobaczymy za kilka lat. Teraz mogą być trudne czasy przed nami, ale jestem przekonana, że finalnie wszystko dobrze się ułoży. W zasadzie to już z tego miejsca mam ochotę wręczyć panu prezesowi TVP Kurskiemu nagrodę „Złotego Gendera” za liczne zasługi dla społeczności LGBT. Jeszcze nikt w historii powojennej Polski nie przeznaczył tyle czasu antenowego na szerzenie świadomości o osobach LGBT. Oprócz prime time w wieczornych serwisach informacyjnych całej grupy kapitałowej otrzymaliśmy niezliczoną ilość reportaży, felietonów, relacji, debat i wywiadów. Należy również docenić również sprzyjające im media kolejno kolportujące newsy. Działa to tak, ze jedna stacja pokazuje informację, a następnie praktycznie w formie niezmienionej jest ona kopiowana na kolejne media wchodzące w skład grupy kapitałowej i stacje partnerskie. Tytuł „Srebrnego Gendera” wręczyłabym osobiście redakcji „Gazety Polskiej”, która również większość nakładów w 2019 roku poświęciła tematyce LGBT. Akcja naklejek strefa wolna od… rozsławiła naszą polską nienawiść na całym świecie, a dzięki temu wręcz zaprosiła liczne organizacje i osoby do aktywnej pomocy polskiej społeczności osób LGBT. Dzięki Gazecie Polskiej nie jesteśmy już pozostawieni sobie sami. Otrzymaliśmy wsparcie nawet od korporacji jak linie lotnicze, czy stację paliw BP – które wyrzuciły haniebną gazetę z półek. O Polsce i LGBT mówi się już w Radzie Europy, USA, a nawet w Australii. Jak więc nie docenić takiego zaangażowania w naszą ważną przecież sprawę? Specjalną nagrodę przeznaczam również grafikowi „Gazety Polskiej” za prześmieszne i barwne fotomontaże okładkowe. Jeszcze nigdy tak często piękna dumna tęczowa flaga nie emanowała w każdym kiosku ruchu i na poczcie. Grafików Gazety zapewne można spotkać na naszych marszach równości, bo nie znam drugiej osoby w środowisku tak bardzo kochającej tęczową flagę i naszą symbolikę.

Nagrodę „Społecznego Gendera” przekazuję włodarzom gmin, które wprowadziły wzorowane na nazizmie, strefy wolne od LGBT. Jeszcze nigdy tak wielu zwykłych mieszkańców małych gmin nie zjednoczyło się i wyraźnie nie zaprotestowało przeciw takiej jawnej dyskryminacji i mowie nienawiści.

Nagrody rozdane, jednak moja rada i prośba – jeśli chcecie naprawdę otrzymać cenne wyróżnienia to zanim opublikujecie kolejny medialny chłam to skontaktujcie się z dowolną fundacją LGBT i trochę podszkolcie, bo dobrze że nas promujecie, ale róbcie to dobrze!

Wracając do analizy wykresów, google Trends to narzędzie umożliwia podglądnięcie w jakim okresie były określone wartości na wykresie. Z moich obserwacji tak nagły wzrost datuje się na marzec 2019. Co się wtedy działo medialnie – sprawdziłam szybko w google.

Obraz zawierający zrzut ekranu

Opis wygenerowany automatycznie

Czyli dokładnie w tym okresie polityka wraz z episkopatem mocno i zdecydowanie uderzyła w osoby LGBT. Dało się słychać wypowiedzi jak „wara od naszych dzieci” – z ust biznesmena i milionera, posła J. K.

W dużej mierze była to reakcja na tzw. „kartę LGBT”, która uchwalona w stolicy miała chronić te osoby w przestrzeni publicznej.

Wprawne oko dopatrzy się różnych wcześniejszych „pików” na wykresie, w pewnych odstępach czasu, lecz ich wzrost jest zauważalny w stosunku do okresu np. z przed 10 lat.

Czy gender wymyślono na Dominikanie?

Szukałam gdzie jest tak naprawdę geneza i prawdziwy początek wystartowania polityczno – kościelnego buldożera, który ma zmiażdżyć środowisko LGBT. Prawdziwy początek polskiego przekleństwa osób z tej mniejszości znajduje się o dziwo nie w Polsce, a daleko daleko na Dominikanie. Jakim cudem?

Czyżby tam wynaleziono gender? Nie! Tam doszło do okropnego przestępstwa dwóch polskich duchownych (Gil i Wesołowski). Jako że jeden z dwóch panów był bardzo wysoko postawionym hierarchą w Watykanie media intensywnie prowadziły temat pedofilii w kościele. W myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak, przyparte do muru środowisko kościelne wykorzystało do odwrócenia uwagi sytuację polityczną w której w sejmie procedowana była „ustawa o ustalenie płci”, mająca znormalizować proces sądowej korekty płci dla osób transpłciowych. Natychmiast przedstawiono i wdrożono retorykę i kampanię nienawiści i dezinformacji, z której przesłaniem było proste hasło – rodzina jest zagrożona przez lobby lgbt, a dzieciom lewica chce zmieniać płeć na zawołanie. To istny atak na rodzinę i tradycyjne wartości.

 Natychmiast zostały wdrożone zakrojone na szeroką skalę sposoby propagandowe, wykorzystujące pierwotnie kanał kościelny w postaci ambony, następnie wciągnięto w to polityków i stojące za nimi media. W najbardziej uroczyste i najliczniejsze osobowo uroczystości kościele okraszone były listami biskupów i kazaniami o treści tzw zagrożeń rodziny i wówczas zaczęło kwitnąć hasło „ideologia lgbt” oraz „gender – dżender”. Jako że lud ma problem ze słowem gender – łatwiej się straszy „złowrogą ideologią lgbt” czy po prostu „tęczową zarazą”.

Podczas tej kampanii mającej ochronić hierarchów przed linczem za pedofilię, zmierzono socjologicznie skuteczność i zasięg frazy związanej z lgbt oraz podatność populacji rodaków na straszenie nieistniejącym wrogiem w takiej postaci. Tą wiedzę zaczęto wdrażać chwilę później i teraz waśnie mamy apogeum tego istnego blitzkriegu nienawiści. Nie od dziś wiadomo, że polityka potrzebuje tematu zastępczego do tuszowania niewygodnych ustaw i afer. Zamiast dać sobie patrzeć na ręce obywatelom, serwuje się im kontrowersyjne tematy by lud miał zajęcie. W tym celu przydawały się od zawsze katastrofy jak powodzie, wichury, śnieżyce, podtopienia, wypadki kolejowe i lotnicze czy zamachy w różnych miejscach świata. Media zamiast pisać o reformie podatku VAT relacjonują „breaking newsy” z kolejnego miejsca nieszczęścia i tak przez całą dobę przez kilka dni czy tygodni aż temat się przesyci. Co jeśli tematy się kończą i żadna powódź nie chce podtopić miast? Wtedy rzuca się ludziom temat do igrzysk – czyli odwieczne spory światopoglądowe jak debata o in vitro, aborcji, zmiany konstytucji czy inne tematy gdzie oczywiste jest że ludzie to chwycą i będzie walka na noże. Po doświadczeniu i obserwacji jak masmedia reagują na frazy „zmiana płci”, gender, gej, lesbijka, homo, trans – jasne stało się że ten temat to tzw. „dojna krowa”, czyli można go eksploatować miesiącami – a nawet latami. Tylko w przeciwieństwie do relacjonowania skutków powodzi czy pożarów – jazda nienawiścią po osobach z mniejszości końćzy się ludzkimi tragediami. Tak więc politycy, przychylne media i przedstawiciele kościoła mają w sposób wspólny w różnym stopniu bardzo często krew na rękach. Krew osób których pchają do samobójstwa.

Dlatego za każdym razem zastanówmy się po czyjej stronie jesteśmy, uświadommy sobie jakie procesy doprowadziły do omamienia milionów Niemców przez ideologię faszyzmu i nazizmu i jak łatwo uwierzyć, że ktoś jest zarazą, którą trzeba zniszczyć. Przypomnijcie sobie wtedy nieistniejące muzeum III Rzeszy i eksponat człowieka z napisem – tak wyglądała ludzka zaraza!

Wykorzystano informacje pozyskane w książce Ernst Klee „Auschwitz – medycyna III Rzeszy i jej ofiary”.

2 Comments

  1. Emilia Japonska wiem, że kiedyś uważałam za nie smaczne przyrównanie tego co się dzieje z wydarzeniami w Auschwitz jednak to co teraz widzę mnie na prawdę przeraża. Jeśli z początku miała to być tylko zasłona dymna aby ukryć inne niewygodne działania partii rządzącej, czy odwrócenie uwagi od pedofilii w kościele to uważam, że już to się wymknęło z pod kontroli.
    Sami wzywający do nienawiści podsycili ją w sobie tak, że można powiedzieć, że w ich płomieniach zginęło już wiele istnień ludzkich.
    Także uważam, że ogólna nagonka na LGBT skłoniła co bardziej samodzielnie myślących do poszukiwania prawdy i często ją znajdują. Lecz chcę zauważyć, że jednak ponad połowa głosujących wyborców nie szukała niczego i uwierzyła w to co usłyszała w TVP. Bo po co. Skoro głowa państwa tak uważa to tak musi być a przecież nie będę głosować przeciw tym co mi wypłacają kasę z 500+ i innych dodatków.
    Przykro mi, że musi się to odbyć w procesie rewolucji a nie pokojowych rozmowach i debatach. Jak każda rewolucja i ta poniesie za sobą ofiary. Chyba jednak lepiej by było tego uniknąć.
    Boję się tego co jeszcze może nas czekać. Boję się.

  2. To przerażające , niestety historia się powtarza, choćby w Polsce, potęguje się nienawiść do osób innych orientacji seksualnych, strefy wolne od LGBT, takie są skutki wychowania i indoktrynowania religią Rzymsko-Katolicką która w swoich doktrynach naucza że homoseksualizm, transpłciowość to jest choroba itd nienaukowe idiotyzmy .
    Brak Edukacji też się kłania . Przerażające to wszystko jest .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *