Nie, Ed Gein nie był trans. Był chory. A my musimy przestać mylić jedno z drugim

1. Wstęp: kiedy popkultura miesza fakty z lękami

Jestem po pełnej tranzycji i powiem wam, dlaczego Ed Gein nie miał z nami nic wspólnego!

Oglądając nowy serial Netflixa „POTWÓR: Historia Eda Geina”, miałam w sobie bardzo mieszane emocje. Z jednej strony to wciągająca, mroczna opowieść o jednym z najbardziej znanych przestępców w historii Stanów Zjednoczonych. Z drugiej – jako osoba transpłciowa, po pełnej tranzycji, nie mogłam nie zauważyć, jak łatwo tego typu narracje potrafią budzić niepokój i utrwalać niebezpieczne skojarzenia.

Od lat żyjemy w świecie, w którym popkultura potrafi mieszać fakty z lękami. Postaci takie jak Buffalo Bill z „Milczenia owiec” czy właśnie Ed Gein – choć oparte na rzeczywistych przypadkach – często stają się symbolem „inności”, utożsamianej z zagrożeniem, dewiacją czy szaleństwem. Problem w tym, że w oczach części odbiorców granica między zaburzeniem psychicznym a tożsamością płciową zaczyna się zacierać.

2. Kim naprawdę był Ed Gein – fakty medyczne i psychologiczne

Zanim zaczniemy wyciągać wnioski, warto przyjrzeć się, kim naprawdę był Ed Gein – nie przez pryzmat serialowej dramaturgii, lecz przez fakty medyczne i psychologiczne. Bo choć Netflix, jak każda platforma, szuka emocji, to za tą historią stoi człowiek z bardzo głębokimi zaburzeniami psychicznymi, które nie mają nic wspólnego z tożsamością płciową.

„Po obejrzeniu ‘Potwora’ czułam lęk. Nie przed Edem Geinem, lecz przed tym, jak nas będą postrzegać nas teraz ludzie” Emi Japonaka

Nie bez powodu więc wielu z nas, osób transpłciowych, odczuwa niepokój, widząc jak historia człowieka chorego psychicznie, nekrofila i mordercy zostaje ponownie spleciona z motywem kobiecych ubrań, pragnienia „stania się kobietą” i obsesji na punkcie cielesności. W świecie, w którym prawicowe narracje wciąż próbują przedstawiać nas jako zagrożenie dla „normalności”, takie obrazy mogą stać się paliwem dla kolejnej fali nienawiści.

Nie chodzi o to, by cenzurować sztukę. Chodzi o świadomość. O umiejętność odróżnienia prawdy od uproszczenia. Ed Gein nie był osobą transpłciową – był człowiekiem chorym, niebezpiecznym, zagubionym w swoich urojeniowych fantazjach. A my, osoby transpłciowe, nie mamy z tym nic wspólnego.

Ten tekst piszę, bo wierzę, że to dobry moment, by jasno i spokojnie wytłumaczyć, dlaczego historia Eda Geina nie ma nic wspólnego z transpłciowością – i dlaczego to tak ważne, byśmy sami potrafili tę różnicę widzieć, rozumieć i bronić.

Ed Gein był synem kobiety o silnych, religijnie skrzywionych poglądach chrześcijańskich i przemocowego ojca. Dorastał w izolacji, wychowywany w atmosferze grzechu, wstydu i obsesji na punkcie kobiecego ciała. Już jako dorosły, po śmierci matki, pogrążył się w świecie urojeniowych wizji. Lekarze po jego aresztowaniu diagnozowali u niego zaawansowaną schizofrenię paranoidalną, z elementami urojeń religijnych i psychotycznych. Nie miał kontaktu z rzeczywistością — jego czyny wynikały z choroby, nie z tożsamości.

„Transpłciowość to nie choroba. A serial o Edzie Geinie pokazuje, jak bardzo wciąż tego nie rozumiemy”

Emi Japonka

To, co robił, było przerażające: wykopywał ciała kobiet, tworzył z nich „kostiumy” i przedmioty codziennego użytku. W jego umyśle te działania miały przywracać kontakt z matką i pozwalać mu „stać się” kobietą w sposób symboliczny, rytualny, nie z potrzeby bycia nią. Współczesna psychiatria klasyfikuje takie zachowania jako połączenie nekrofilii, fetyszyzmu i urojeń psychotycznych – żadna z tych cech nie jest częścią transpłciowości.

Warto też przypomnieć scenę z samego serialu „POTWÓR: Historia Eda Geina”, w której bohater spotyka transpłciową kobietę – pionierkę operacji SRS (chirurgicznej korekty płci). To jedna z nielicznych chwil, kiedy twórcy próbują wprowadzić rozróżnienie. Ona tłumaczy mu jasno:

„Nie jesteś kobietą, bo nie chcesz nią być – chcesz ją posiadać.”

Ten cytat jest kluczowy. Oddziela dysforię płciową (czyli potrzebę, by ciało odzwierciedlało tożsamość) od fetyszyzmu cielesnego, który polega na seksualnym lub obsesyjnym zawłaszczaniu ciała drugiej płci.

To nie to samo.
To nigdy nie było to samo.

Ed Gein nie chciał żyć jako kobieta, nie chciał być postrzegany jako kobieta, nie pragnął kobiecej tożsamości. On chciał ubrać się w kobietę – w sensie dosłownym, przerażającym, chorobowym. To nie jest transpłciowość. To jest objaw choroby psychicznej, parafilii i traumy. W obecnym stanie psycholog podczas diagnozy transpłciowości bada właśnie czy nie występują zaburzenia jak własnie wspomniana schizofrenia. I tutaj zapamiętajcie prosze, że występowanie schizofrenii praktycznie przekreśla dalszą tranzycję!!!

3. Czym różni się transpłciowość od zaburzeń psychicznych i parafilii

To, co najbardziej boli, kiedy patrzę na reakcje części widzów po premierze „POTWORA: Historii Eda Geina”, to to, jak często ludzie – czasem z braku wiedzy, czasem ze złej woli – wrzucają transpłciowość do jednego worka z chorobami psychicznymi i dewiacjami. A przecież to zupełnie różne zjawiska. Eda możemy również wrzucić do worka z osobami religijnymi, z myśliwymi, z ogrodnikami i

Transpłciowość nie jest chorobą. Nie jest parafilią. Nie jest zaburzeniem seksualnym. To tożsamość płciowa – wewnętrzne, głęboko zakorzenione poczucie przynależności do innej płci niż ta przypisana przy urodzeniu. To poczucie, które kształtuje się naturalnie, podobnie jak u osób cisgenderowych. Różnica polega na tym, że ciało i dokumenty nie zawsze od początku odzwierciedlają tę prawdę.

„Nie, Ed Gein nie był trans. Był chory. A my musimy przestać mylić jedno z drugim”

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już kilka lat temu oficjalnie usunęła transpłciowość z listy zaburzeń psychicznych. W międzynarodowej klasyfikacji chorób (ICD-11) mówimy dziś o niezgodności płciowej, traktowanej nie jako patologia, lecz jako stan wymagający wsparcia medycznego, psychologicznego i społecznego. To ogromna zmiana cywilizacyjna – uznanie, że bycie trans to nie problem, tylko jedna z form ludzkiej różnorodności.

Tymczasem parafilie, takie jak nekrofilia czy ekshibicjonizm, należą do zaburzeń seksualnych. Ich istotą jest kompulsywne poszukiwanie bodźców lub sytuacji, które dają pobudzenie, ale nie mają nic wspólnego z tożsamością. To nie jest „kim jestem”, tylko „co mnie podnieca”.

Ta różnica wydaje się prosta, ale w kulturze masowej jest nieustannie mylona. I to właśnie przez takich bohaterów jak Ed Gein – mężczyzn, którzy obsesyjnie „przybierali” kobiecość, ale w sposób patologiczny.

Osoba transpłciowa nie chce udawać drugiej płci. Nie przebiera się, by coś ukryć czy zaspokoić jakąś fantazję. Chce po prostu żyć w zgodzie z prawdą o sobie – spokojnie, autentycznie, bez lęku i wstydu. Paradoksalnie wiele osób transpłciowych wykazuje wręcz aseksualność, nie odczuwają pociągu seksualnego, nie mają potrzeb zaspokajania się. Ponadto transpłciowe kobiety przyjmując blokery tracą znacznie poziom testosteronu i libido spada do krytycznie niskiego poziomu. Więc uzyskujemy coś zupełnie odwrotnego, dokonując tranzycji często ta część związana z seksualnością odpada. Osoby transpłciowe przed tranzycją często zgłaszają także niechęć do masturbacji, z uwagi na obrzydzenie swoimi genitaliami, które nie pasują do ich prawdziwej tożsamości płciowej. U Eda widzimy że on lubiał się zadowalać i szukał coraz to nowszych sposobów, przesuwając swoją granicę potrzeb. W dialogu z transpłciową aktorką przyznał wprost, że lubi swojego penisa i sprawia mu on dużą przyjemność.

Ed Gein był chorym człowiekiem, który tworzył z kobiecego ciała maskę – dosłownie i symbolicznie. Osoba transpłciowa zdejmuje maskę – tę społeczną, narzuconą jej od urodzenia.
To najważniejsza różnica, jaką trzeba zrozumieć.

4. Dlaczego łączenie Eda Geina z osobami transpłciowymi jest niebezpieczne

Piszę to z pełnym przekonaniem: łączenie historii Eda Geina z transpłciowością to nie tylko błąd merytoryczny – to akt przemocy symbolicznej wobec całej naszej społeczności. Bo kiedy ktoś, kto nie ma wiedzy psychologicznej, ogląda serial o człowieku, który mordował kobiety i „chciał być kobietą”, a potem słyszy w mediach o osobach trans, w jego głowie bardzo łatwo tworzy się skrót myślowy: to ci sami ludzie, tylko w mniej ekstremalnej formie. I tak rodzi się potworny mit, który potem żyje własnym życiem.

Takie narracje są niebezpieczne z kilku powodów:

  1. Utrwalają fałszywe stereotypy, że osoby transpłciowe to ludzie „nienormalni”, „zaburzeni” lub „niebezpieczni”.
  2. Prowadzą do stygmatyzacji – odbierają nam prawo do bycia postrzeganymi jako pełnoprawni obywatele, pracownicy, rodzice, sąsiedzi.
  3. Usprawiedliwiają przemoc i nienawiść – skoro „ci ludzie są jak potwory z filmów”, to łatwiej kogoś z nas wyśmiać, zaatakować, odebrać mu prawo do opieki medycznej czy uznania płci w dokumentach.
  4. Zasiewają lęk w społeczeństwie, które i tak ma niewielką wiedzę o transpłciowości.

Nie chodzi o to, że ktoś nie może tworzyć seriali o mordercach. Chodzi o to, byśmy nazywali rzeczy po imieniu. Ed Gein nie był kobietą uwięzioną w męskim ciele. Był chorym człowiekiem, który przez traumy, schizofrenię i fetysze przekroczył wszystkie granice człowieczeństwa.

My, osoby transpłciowe, nie chcemy cudzych ciał. Nie tworzymy z nich masek. Nie szukamy w nich spełnienia. My po prostu chcemy mieć prawo do własnego ciała – swojego, autentycznego, w którym możemy oddychać bez lęku.

Dlatego tak ważne jest, żeby mówić o tym głośno. Bo jeśli nie oddzielimy choroby od tożsamości, urojeni od prawdy, patologii od człowieczeństwa – to ktoś inny zrobi to za nas. I zrobi to źle.

5. Odpowiedzialność mediów i widzów

Nie mam nic przeciwko serialom true crime. Ten pod względem montażu, gry świateł, scenografii, gry aktorskiej czy udźwiękowienia jest na wysokim poziomie. Sama oglądam je z zainteresowaniem — analizuję, słucham, próbuję zrozumieć, jak działa ludzka psychika w ekstremalnych warunkach. Ale wiem też, że każda taka historia niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność. Bo to, jak pokazujemy zło, ma wpływ na to, kogo uznamy za „innego”.

Media i twórcy mają dziś moc większą niż kiedykolwiek. Kiedy Netflix wypuszcza produkcję taką jak „POTWÓR: Historia Eda Geina”, trafia ona do milionów ludzi na całym świecie. Widzowie przeżywają emocje, utożsamiają się, próbują zrozumieć, ale też — nie zawsze świadomie — łączą fakty z fikcją. Jeśli postać chora psychicznie zostaje pokazana jako ktoś, kto „chciał być kobietą”, to wielu ludzi, nie mając kontekstu medycznego, odbierze to jako komentarz do współczesnych debat o transpłciowości.

Nie chodzi o to, by zakazywać trudnych tematów. Chodzi o świadome ich opowiadanie. O pokazanie, że pomiędzy chorobą a tożsamością płciową istnieje przepaść. W przypadku Eda Geina twórcy mieli momenty, kiedy próbowali tę granicę zaznaczyć — choćby scena z transpłciową kobietą, która wyjaśnia mu, że nie jest trans. Ale to za mało, by przeciwdziałać całej fali uproszczeń, jaka potem rozlewa się po internecie.

Dlatego potrzebujemy czegoś więcej niż emocji. Potrzebujemy edukacji medialnej — umiejętności patrzenia na filmy i seriale krytycznie.
Każdy widz powinien zadać sobie pytanie:

  • Czy to, co oglądam, to fakt, czy interpretacja?
  • Czy widzę człowieka, czy tylko jego potworność?
  • Czy potrafię oddzielić chorobę od tożsamości?

Chciałabym, żeby platformy takie jak Netflix miały odwagę dodawać do takich produkcji krótkie materiały edukacyjne — z komentarzem psychologa, psychiatry czy aktywisty, który pomoże widzom zrozumieć kontekst. Bo historia Eda Geina to nie opowieść o tożsamości płciowej, tylko o chorobie, izolacji i przemocy.

Ale dopóki takie treści nie powstają, to na nas — widzach — spoczywa odpowiedzialność, by oglądać uważnie i mądrze. Bo każde uproszczenie ma swoją cenę. A w tym przypadku tą ceną może być kolejna fala nienawiści wobec ludzi, którzy po prostu chcą żyć w zgodzie ze sobą.

6. Głos społeczności transpłciowej

Kiedy oglądam seriale takie jak „POTWÓR: Historia Eda Geina”, nie patrzę już tylko oczami widza — patrzę oczami kobiety transpłciowej, która przeszła pełną tranzycję, przeszła drogę od lęku i wstydu do prawdy i spokoju. Patrzę oczami osoby, która wie, jak cienka bywa granica między ciekawością społeczeństwa a jego osądem.

Bo wiem jedno: dla wielu ludzi w Polsce temat transpłciowości wciąż jest egzotyczny, a czasem wręcz demonizowany. Każdy obraz medialny, każda postać, każdy komentarz może stać się źródłem nieporozumienia lub nienawiści. Dlatego tak bardzo potrzebujemy naszych własnych głosów — głosów osób transpłciowych, które tłumaczą, czym naprawdę jest nasze doświadczenie.

To właśnie my, a nie scenarzyści z Hollywood, wiemy, jak wygląda codzienność po tranzycji. Wiemy, że nie jest to fetysz ani kaprys. To proces głęboko przemyślany, bolesny i pełen odwagi. To decyzja o życiu w prawdzie — mimo ryzyka odrzucenia, utraty rodziny, pracy czy przyjaciół. To wybór życia nad przetrwaniem.

W rozmowach ze społecznością trans często powraca to samo zdanie: „Nie chcemy być kimś innym — chcemy być sobą.”
To zdanie ma ogromną moc, bo obala cały mit o „zmianie płci” jako czymś sztucznym. My niczego nie zmieniamy — odzyskujemy siebie. Wreszcie możemy spojrzeć w lustro i zobaczyć twarz, która pasuje do naszego wnętrza.

Dlatego tak trudne jest, gdy ktoś, kto nie zna tej drogi, zestawia nas z postacią tak chorą i zbrodniczą jak Ed Gein. Bo jego „chęć bycia kobietą” była objawem psychozy, urojeniem, które prowadziło do przemocy. A nasza potrzeba tożsamości jest czymś dokładnie odwrotnym — prowadzi do życia, autentyczności i harmonii.

Dla mnie — i dla wielu innych kobiet i mężczyzn trans — najważniejsze jest, by mówić o tym spokojnie, z godnością. Nie z lękiem, nie z agresją, ale z siłą, która płynie z wiedzy o sobie. Bo nie ma nic wstydliwego w tym, że jesteśmy różni. Wstyd powinni odczuwać ci, którzy używają historii chorych ludzi do budowania nienawiści wobec zdrowych, prawdziwych istnień.

Niech więc ten tekst będzie naszym głosem — głosem rozsądku, empatii i prawdy.

7. Zakończenie: wiedza zamiast lęku

Kiedy kończyłam oglądać „POTWÓR: Historia Eda Geina”, miałam w sobie ciężar. Nie dlatego, że serial był brutalny – takie historie znamy z kultury od dawna. Chodziło o coś głębszego. O to, jak łatwo w oczach widzów zło może przykleić się do inności. Jak szybko chory człowiek w fikcji staje się symbolem wszystkich, którzy po prostu nie mieszczą się w ciasnej definicji „normalności”.

A przecież prawda jest prosta. Ed Gein nie był osobą transpłciową.
Był człowiekiem chorym psychicznie, cierpiącym na schizofrenię paranoidalną, pogrążonym w świecie halucynacji i parafilii.
Nie miał w sobie tego, co stanowi o istocie transpłciowości — samoświadomości, pragnienia życia w zgodzie ze sobą, zdolności do miłości i empatii wobec innych.

Transpłciowość to nie choroba. To nie przemoc. To nie kaprys.
To tożsamość, z którą się rodzimy i której odkrycie wymaga odwagi większej, niż wiele osób potrafi sobie wyobrazić.

Dlatego tak ważne jest, by nie pozwalać na mieszanie tych dwóch światów. Bo gdy pozwolimy, żeby między chorobą psychiczną a tożsamością płciową postawiono znak równości, otwieramy drzwi do uprzedzeń, dyskryminacji i nienawiści. A przecież każda taka nienawiść zaczyna się od niewiedzy — od braku rozróżnienia, od lęku przed tym, czego się nie rozumie.

Nie chcę, byśmy się bali. Chcę, byśmy wiedzieli.
Bo wiedza to przeciwieństwo strachu. Wiedza daje język, empatię i zrozumienie. I tylko ona może zatrzymać ten niebezpieczny mechanizm, który z człowieka potrafi zrobić potwora — czasem w oczach innych, czasem w jego własnych.

Ed Gein był potworem, ale nie dlatego, że pragnął kobiecości.
Był potworem, bo stracił kontakt z rzeczywistością, z empatią, z człowieczeństwem.
A my, osoby transpłciowe, jesteśmy dokładnym przeciwieństwem tego — szukamy siebie, walczymy o prawo do bycia sobą, o prawdę, o godność.

Bo nie każdy, kto pragnie zmiany ciała, jest potworem.
Czasem to właśnie świat, który odmawia nam zrozumienia, tworzy potwory ze zwykłych ludzi, którzy chcą po prostu żyć w prawdzie.

I jeśli po obejrzeniu tego serialu choć jedna osoba pomyśli: „Może warto zapytać, zamiast oceniać” — to znaczy, że ten tekst spełnił swoje zadanie.


Jeśli po obejrzeniu tego serialu czujesz w sobie niepokój, zagubienie albo po prostu chcesz lepiej zrozumieć, czym naprawdę jest transpłciowość — sięgnij po sprawdzoną wiedzę. W świecie, w którym każdy ma opinię, a tak niewielu ma rzetelne informacje, warto zaufać nauce, psychologii i doświadczeniu tych, którzy przeszli tę drogę naprawdę.

Dlatego z całego serca zapraszam Cię do lektury mojej książki
📘 „Tranzycja, czyli jak zmienić (skorygować) płeć” — dostępnej na stronie govinda.pl.

To nie jest poradnik z suchymi teoriami. To książka, która powstała z potrzeby serca — by pomóc osobom transpłciowym uporządkować wiedzę, zrozumieć proces tranzycji i znaleźć bezpieczne, profesjonalne wsparcie.
Znajdziesz tam informacje o aspektach medycznych, psychologicznych i społecznych korekty płci, przedstawione z empatią, ale też z dużą odpowiedzialnością za słowo.

Jeśli jesteś osobą transpłciową lub kimś, kto dopiero szuka odpowiedzi — nie musisz przechodzić tej drogi sam. Oprzyj się na wiedzy specjalistów, psychologów, terapeutów i lekarzy, którzy od lat wspierają ludzi takich jak Ty.
Niech ta książka będzie Twoim kompasem — spokojnym, rzetelnym i ciepłym przewodnikiem przez proces, który potrafi być trudny, ale też pięknie prowadzi do prawdy o sobie.

Bo wiedza daje spokój. A spokój to pierwszy krok do wolności.

🎯 Główne frazy pod jakim znajdziesz artykuł

  • Ed Gein serial Netflix
  • Potwór historia Eda Geina
  • Ed Gein transpłciowość
  • transpłciowość a zaburzenia psychiczne
  • różnica między transpłciowością a fetyszyzmem
  • czy Ed Gein był transpłciowy czy był trans
  • transpłciowość a popkultura
  • Ed Gein prawdziwa historia

💬 Frazy wspierające

  • transpłciowość wyjaśnienie
  • jak wygląda tranzycja
  • seriale o transpłciowości
  • błędne postrzeganie osób transpłciowych
  • jak media pokazują osoby trans
  • edukacja o transpłciowości
  • świadomość płciowa i tożsamość

💡 Frazy uzupełniające

  • czy Ed Gein był osobą transpłciową?
  • jak rozróżnić transpłciowość od choroby psychicznej
  • czy transpłciowość to zaburzenie
  • jak popkultura wpływa na postrzeganie osób trans
  • co czuje osoba transpłciowa po tranzycji
  • książka o transpłciowości dla osób trans

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *