Już zawsze będziemy razem

Czasami, gdy czytacie książkę, lub oglądacie film jest scena, w której jest zakochana para, w tej parze jednej sobie dzieje się śmiertelna krzywda, (najczęściej pod koniec filmu, po wielu bojach) i na łożu śmierci obiecuje tej swojej ukochanej drugiej połówce, że zawsze będzie ją kochać, że ją „odnajdzie” po drugiej stronie, że „zawsze już będą razem” i inne takie podobne frazy. To jak to jest z tym szukaniem siebie i życiem po innej stronie? Wersja głoszona przez popularną religię w Polsce głosi, że po śmierci idziemy do A) Nieba, B) Piekła C) Czyśćca – z przeznaczeniem potem do A lub B. W Wersji A i B oraz C nie ma opcji widzenia się ze „starymi” znajomymi, jest tylko „podziwianie blasku Pana”, delektowanie się boską miłością, względnie w wersji B – piekielnym klimatem pikantnego grilla. No dobra, przyjmijmy roboczo wersję, że Stwórca dopuszcza wariant, że możesz spotkać się ze swoją ukochaną osobą (mężem, żoną) tam w chmurkach i możecie sobie „zamieszkać” po wsze czasy w chmurkowym niebiańskim M3. No ok, a co jeśli tą wybranką życia jest osoba tej samej płci? A co jeśli mężczyzna miał kochająca żonę i ona umarła zostawiając mu dziecko. Po kilku latach wdowiec pobrał się ponownie i ponownie zakochał w nowej fantastyczniej kobiecie. Czynność powtórzył jeszcze może z dwa razy. Czy teraz Bozia dopuszcza możliwość wspólnej radosnej egzystencji w chmurkach kochającej rodzince on (mąż) plus 2 (lub więcej) zony? Przecież według przykazań poligamia jest zakazana.

Co prawda śmierć kasuje poligamię tu na ziemi i mamy ponownie mono, ale przecież dusza jest dusza i po śmierci tam czeka na swoją bratnią połówkę. To tutaj pojawi się niezręczna sytuacja i ktoś tu po przekroczeniu bramy Świętego Piotra dostanie solidnego PLASKACZA od byłej zmarłej. Kocham logikę. A jak więc nakazuje logika we wszystkich tych wypadkach? Otóż logika już dawno funkcjonuje i wygląda ona mniej więcej tak. Aby to zrozumieć trzeba założyć, że reinkarnacja istnieje. Gdy powrócimy do sceny śmierci jednego (lub dwóch) kochanków – dalej sytuacja wygląda następująco: dusze mogą spotkać się w „zaświatach” aby dokończyć rozkoszowanie się miłością, lub mogą postanowić zejść ponownie na ziemię by dokończyć to co śmierć chwilowo przerwała. Wariantów jest kilka, albo kochankowie ponownie urodzą się w podziale ona / on, trafią na siebie w odpowiednim wieku i wtedy pojawi się coś, co nazywamy naiwnie miłością od pierwszego wejrzenia. Wtedy może nam się wydawać, że po kilku godzinach rozmowy znamy tą drugą osobę jakby całe życie, zaiste tak właśnie jest, to czujemy, ale podświadomie na poziomie duchowym. To był bardzo optymistyczny wariant, w trudniejszej sytuacji kochanków rozdzieli różnica wieku lub duże odległości. Śmieszne są potem historie, że np. Polak jedzie na kontrakt do Chin i tam poznaje Polkę na emigracji. Jedno z praw kosmosu ponoć mówi, że nie ma przypadków. Sytuacja się trochę utrudni, gdy oboje kochanków urodzi się obok siebie, w tym samym czasie, lecz przyjdzie im żyć reprezentując tą samą płeć.

Jednym z wariantów dopasowania może być również ten, w którym jedna z osób zostanie osobą transpłciową. No a co w przypadku, który omówiłam na początku, czyli dwie żony, dwóch mężów? Tutaj znowu decydują same dusze i to dusze muszą zadeklarować czy wyczerpały już swoje pola miłości do drugiej osoby, czy nadal potrzebują kontynuacji. Pragnienie musi być dwustronne. Co gdy mamy kumulacje i wszyscy chcą nadal być razem? Pozostaje rozrzucić towarzystwo tak, aby razem utworzyli np. coś na wzór rodziny, np. wszyscy razem mogą być rodzeństwem, bliźniakami, trojaczkami, czworaczkami, mogą być matką dzieci, albo dwie osoby zostaną rodzeństwem a ta trzecia rodzicem, lub dzieckiem danej pary. Gdy ani jeden wariant się towarzystwu nie podoba jest jeszcze rozwiązanie rozrzucenia osób w czasie i tak jedna z paczki będzie musiała „przeczekać” całe jedno wcielenie danej osoby, a że w zaświatach czas się nie liczy, więc poczekać 100 lat to tyle, co przetrwać reklamy w tv. Nie wiem, która wersja Was bardziej przekonuje, ale jak by nie było, zawsze warto chwilkę podumać i wymyślić swoją własną wersję świata, choćby była najbardziej bzdurna i nieprawdopodobna dla innych ludzi. Miłego dnia kochani.

Tulę ciepło – Wasza Emi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *